Skip to main content

Dzisiejsze Słowo (Łk 10, 30–37) przypomina nam, że miłosierdzie nie zaczyna się od wielkich czynów, ale od uważnego serca. Miłosierny Samarytanin najpierw zobaczył, potem wzruszył się, podszedł, opatrzył rany, podniósł i zatroszczył się o człowieka w potrzebie.

Postawa Samarytanina nie jest jakąś możliwością, którą możemy wybrać na drodze wiary, ale naturalną jej konsekwencją, czymś absolutnie koniecznym i fundamentalnym.

Każdego dnia spotykamy ludzi, którzy potrzebują nie tylko pomocy, ale przede wszystkim obecności, życzliwości i dostrzeżenia. Czasem wystarczy zatrzymać się, uśmiechnąć, podać rękę, wysłuchać czy dodać otuchy. To właśnie w tych prostych gestach rodzi się prawdziwe miłosierdzie.

Jezus kończy tę przypowieść prostym, ale wymagającym wezwaniem: „Idź i ty czyń podobnie!” To zaproszenie, by każdego dnia stawać się dla drugiego człowieka bliźnim – nie z obowiązku, ale z wdzięczności za miłość, której sami nieustannie doświadczamy.

Niech dzisiejsza droga będzie okazją, by zadać sobie pytanie: który krok Miłosiernego Samarytanina jest dziś dla mnie najtrudniejszy – zobaczyć, wzruszyć się, podejść, opatrzyć, podnieść czy towarzyszyć?

Rozważania w formie audio na dzień dzisiejszy dostępne pod linkiem:
YT:
https://youtu.be/2K0ny5JdcLo
Spotify:
https://open.spotify.com/show/033YGGTdEFodah00WUo6cA